Aktualności

Tabela naświetleń

Tabela naświetleń Najprostszy sprzęt fotograficzny z możliwych. Symbol czasu, kiedy wykonanie fotorafii trzeba było poprzedzić chwilą namysłu, zastanowienia. Urocza staroświecka powolność. W początkach działalności naszego kółka fotograficznego w latach 80-tych nie mieliśmy jeszcze światłomierzy. Jeden miał Pan Król. Pamiętam, że często organizował nam konkursy. Kto prawidłowo określi parametry ekspozycji dla konkretnej sceny. Często udawoło mi się trafić. Umiejętność ta pozostała do dziś. Rafał Wylegała zażartował kiedyś na świetlicowym spotkaniu, że nam fotografom z Trzcianki , światłomierz nie jest do niczego potrzebny Miły komplement, dla Pana Króla oczywiście.

Ceremonie * ...

Emerytura czyli co?
Urodzone tuż po wojnie pokolenie fotografów właściwie przeszło na wcześniejszą emeryturę już kilkanaście lat temu. Pierwszy cios. 25 lat temu wraz ze zmianą ustroju pojawiały się pierwsze minilaby. Teraz wystarczyło oddać naświetlony film do wywołania i zamówić odbitki. Szybko, tanio, porządnie . Ambitniejsi próbowali walczyć. Wywoływali sami. Po kilku latach ulegli. Cios Drugi. Fotografia cyfrowa. Jeszcze szybciej, jeszcze taniej. Teraz wystarczyło tylko naświetlić. Po kilku latach już tylko nieliczni chcieli wykonać odbitki z pliku. Obrazy zaczynają nowe życie, ukryte w pamięci komputerów i przenośnych urządzeniach magazynujących. Ryzykowne i niepewne, ale powszechne. I czas na nokaut. Snapshoty. Fotografia żyje tylko kilka sekund na ekranie smartphona. Obsługa urządzeń stała się intuicyjna. Kilkuletnie dzieci radzą sobie z tym doskonale. Fotografują wszyscy. Najczęściej siebie. Wszyscy są szczęśliwi, przez chwilę, nim znikną z ekranu. Większość "fotografów z urodzenia" nie przetrwała tych zbyt wielu zmian w stosunkowo krótkim czasie. Trwało to mniej niż jedno pokolenie. Kumulowana przez kilka pokoleń wiedza i doświadczenie okazują się dziś bezużyteczne. Cóż po fotografie w cyfrowy czas? Komu potrzebne skomplikowane procedury wywoływania negatywów, pozytywów, retusze, tonowanie, suszenie, itp.? Cała fotograficzna wiedza plus nabywane latami doświadczenie i twórcza intuicja.
Nowe technologie na pewnym poziomie też wymagają wiedzy i umiejętności warsztatowych. Różnica jednak jest bardzo istotna. W tradycyjnych technologiach fotograficznych opartych na światłoczułości soli srebra błędy są najczęściej nieodwracalne. Podjętej decyzji nie można cofnąć. Ilość zmiennych i możliwości różnych rozwiązań wymaga najczęściej wsparcia osoby bardziej doświadczonej przynajmniej w początkowej fazie nauki. Dzięki pomocy oszczędzamy czas i drogie materiały. Plik cyfrowy można szybko, łatwo i bez kosztów obrabiać w nieskończoność. Metodą prób i błędów można osiągnąć oczekiwany rezultat. Wsparcie i pomoc jest tu mniej konieczne. Większości wystarcza samokształcenie, fora internetowe i tutoriale. Wartość pedagogiczna większości z nich jest niestety mocno dyskusyjna. W świecie przyjaznych technologii nie potrzeba już przewodników i autorytetów niezbędnych do pokonania oporu materii.
Sam proces fotografowania, wykonywania zdjęć, nie różni się zasadniczo ze względu na rodzaj użytego nośnika. Po wycofaniu z produkcji większości profesjonalnych negatywów i diapozytywów można przyjąć że matryce światłoczułe mają większą czułość, łatwiej o balans bieli itp. Jednak nie wpływa to na sam proces twórczy, sposób kadrowania, kompozycję, sam język fotografii. Istotna jest różnica w wytwarzaniu efektu końcowego, Fotografii-obiektu. O ile w ogóle ma to miejsce. Fotografia jako sposób rejestracji rzeczywistości stała się bytem wirtualnym. Fotografia-obiekt to już osobny byt i bliżej mu do rzeźby czy malarstwa z którymi łączy je materialność substancji. Do czasu zmechanizowania procesu wytwarzania fotograficznych odbitek fotograf sam decydował o końcowym efekcie swojej pracy. Jego działania miały charakter od początku do końca integralny. Ten typ wiedzy przekazywany był adeptom przez kilka pokoleń cechowych mistrzów, miłośników fotografii, fotoamatorów, wykładowców akademickich i artystów. W formie szczątkowej dotrwał do dziś. Jest jeszcze kilka miejsc gdzie wykonuje się fotografie w sposób tradycyjny. Za kilkanaście lat kiedy odejdą najstarsi praktycy i użytkownicy technologii analogowych ciągłość tradycji zostanie bezpowrotnie zerwana. Zapewne będą w przyszłości podejmowane przez młodych zapaleńców próby odtwarzania zabytkowych technologii. Bez zapewnienia ciągłości tradycji będzie to jednak reanimacja trupa, jak nauka wymarłego języka. Mokry kolodion to dobry przykład w jak patologiczny sposób można traktować fotograficzną tradycję bez jej zrozumienia. Popisy i puste gesty. Post-fotografia. Procesy analogowe to niematerialne dziedzictwo kultury. Warto dołożyć trochę wysiłku aby ocalić żywą jeszcze tradycję dla przyszłych pokoleń.
Pozostaje otwarte pytanie o przyszły kształt pozaszkolnej edukacji fotograficznym. Co będzie kiedy odejdzie na emeryturę ostatni instruktor fotografii i zamknięta zostanie ostatnia ciemnia. Czy krótkie kursy obsługi aparatu cyfrowego zastąpią rzetelne i powolne zgłębianie fotograficznego fachu? Zapoznanie się z cyfrową technologią nie wymaga wiele czasu, zazwyczaj 30 godzin wystarcza. Kilka prostych recept, ja używać lampy błyskowej, filtrów, podstawy cyfrowej ciemni, itp. Resztę załatwią programy graficzne. Zrobienie następnego kroku może być trudne. Nie ma prostej recepty jak zostać artystą używającym fotografii do tego by mówić o rzeczach ważnych. Kiedyś następowało to niemal automatycznie. Przewlekła edukacja sprzyjała przemycaniu między słowami, że fotografia to coś więcej niż tylko technika zapisu obrazu. Dziś nie ma na to czasu, brak też wsparcia instytucji. Jakąś w miarę sensowną dyskusję o twórczej fotografii chyba można prowadzić dopiero na poziomie studiów uniwersyteckich. Trochę to chyba późno. Przecież fotografują już dzieci i młodzież. To im potrzebne jest największe wsparcie, sensowna edukacja wizualna. Jeden Pan Kamil Wnuk nie wystarczy.

* Ta krótka refleksja stanowi próbę uzupełnienia tekstu wydrukowanego w okolicznościowym wydawnictwie WBPiCAK w Poznaniu z okazji jutrzejszego przejścia na emeryturą Pana Króla, naszego mistrza od fotografii.

B+B 2015 02 12


Home © by B+B